Zdjęcia dzieci w Sieci

19/05/2016

Coraz więcej słyszymy o konieczności zapewnienia bezpieczeństwa dzieciom w Internecie. Wielu rodzicom sen spędza z powiek wizja tego, że za chwilkę ich pociechy zaczną same stawiać swoje pierwsze kroki w Sieci. Myślimy o tym, jak rozmawiać z dziećmi o niebezpieczeństwach, jak ustalać zasady korzystania z komputera i Internetu.

Rodzice maluchów myślą o tym jako o wyzwaniach przyszłości: noworodki, maluchy do 3. roku życia jeszcze przed sobą mają czas internetowego debiutu. Ale czy to prawda?

Przeglądając portale skierowane do rodziców, a przede wszystkim portale społecznościowe, widać, że małe dzieci często pojawiają się w Internecie już w czasie życia płodowego i pierwszych miesiącach swojego życia! Dumni rodzice prezentują zdjęcia usg, relacje z sal porodowych, pierwsze chwile po porodzie, zdjęcia z kąpieli, zmiany ubranka, pierwszych kroków, raczkowania – kto z nas nie ma wśród swoich znajomych mam i ojców, którzy na Facebooku, czy Naszej Klasie umieszczają takie zdjęcia?

Duża część tych zdjęć prezentuje maluchy nago: „Bo przecież maluchy są słodkie, w ich nagości nie ma nic złego, wstydliwego”. Jak to jest z tą nagością? Czy mamy prawo do prezentowania nagich zdjęć naszych dzieci? Czy  nie ograbiamy naszych maluchów z prawa do  intymności?

O nagości, intymności, poczuciu wstydu i roli zdjęć oraz Internetu w życiu rodziny rozmawiamy z Marleną Trąbińską – Haduch, psychologiem z Fundacji Dzieci Niczyje oraz Agnieszką Izdebską – psychologiem i seksuologiem z Uniwersytetu Poznańskiego.

Pierwsze pytanie dotyczy nagości. Jak to jest z tą nagością? Czy jest ona dla dzieci czymś naturalnym i dopiero my dorośli robimy z nagości problem? Co sprawia, że mamy różną tolerancję na nagość? 

Agnieszka

Agnieszka Izdebska: Warto zwrócić uwagę na dwa wymiary dylematu „nagości” i „zdjęć” odnośnie dzieci. Pierwszy z wymiarów odnosi się do rodziny, w której wychowuje się dziecko. Każda rodzina ma bowiem – sformułowany mniej lub bardziej świadomie i mniej lub bardziej wprost – system reguł i zasad dotyczących traktowania sfery seksualnej jej członków. W niektórych rodzinach istnieją wyraźnie różne sposoby traktowania seksualności w zależności od wieku osoby. W rodzinach takich nagość dziecka jest czymś zupełnie naturalnym: dzieci mogą biegać i bawić się w domu nago w obecności osób dorosłych, przebierać się przy nich i kąpać. Dopiero po osiągnięciu określonego wieku następuje zmiana. Czasem z wiekiem nagość wobec członków rodziny nadal pozostaje dozwolona, ale już wyłącznie w obrębie tej samej płci, np. matka może widzieć córkę nago, ale ojciec czy brat będą już z tego wyłączeni.  W innych rodzinach z kolei nagość od początku traktowana jest jako sfera prywatna. Bardzo wcześnie dzieci uzyskują zakaz przebywania nago w obecności innych osób, czynności higieniczne wykonuje tylko jedna osoba, najczęściej matka.

Odnosząc się do tego wymiaru robienie dzieciom nagich zdjęć byłoby konsekwencją przyjęcia bardziej ogólnego stosunku do cielesności i seksualności w danej rodzinie i każda rodzina sama musiałaby odpowiedzieć sobie na pytanie czy jest to w porządku czy nie. Nie można jednak zapominać, iż zdjęcia nie mają jedynie charakteru prywatnego. Są one formą utrwalenia wizerunku, wykraczają poza „tu i teraz”, poza moment rozwojowy, moment nieskrępowanej wstydem dziecięcej seksualności. Nabierają zatem charakteru publicznego, nawet jeśli jest to pokazanie ich wyłącznie innym członkom rodziny, czy samej zainteresowanej osobie po latach. W wymiarze publicznym nagość rządzi się natomiast szczególnymi prawami, wymagającymi szczególnej wrażliwości i uważności.

Z tego co mówicie wynika, że nagość jest dla dziecka czymś naturalnym. Dopiero w procesie wychowania, socjalizacji dziecko dostaje komunikaty, że nagości nie należy prezentować publicznie, na forum. Nagość staje się jednym z tematów tabu. Czy w związku z tym nie jest tak, że to my – dorośli mamy problem z dziecięcą nagością, a nie one? W którym momencie zacząć zwracać dziecku uwagę na to, że np. nie należy biegać w przydomowym ogródku bez majtek?

Marlena-zdjęcie

 Marlena Trąbińska-Haduch: Wstydliwość sprawia, że chronimy własną intymność – przestrzeń do której nie chcemy dopuszczać wszystkich, których spotykamy na swojej drodze. Przestrzeń, która nie dlatego jest chroniona, bo jest zła czy nieczysta lecz dlatego, że jest wyjątkowa i zachowana tylko dla wybranych osób. Dziecko, gdy się rodzi, nie wie, co oznacza wstyd i intymność. Uczy się dopiero tego w trakcie życia. Dzieci, podobnie jak dorośli, potrzebują ochrony własnej przestrzeni, ale ponieważ nie są w stanie same o to zadbać, potrzebują tego, by rodzice pomogli im określić tę przestrzeń, a przede wszystkim by ją chronili.

Wstyd przed nagością kształtuje się w toku rozwoju dziecka, podczas jego codziennych relacji z otoczeniem, głównie rodzicami. To rodzic swoim postępowaniem wobec dziecka daje wyraz poszanowania jego intymnych sfer, niezależnie od tego czy to dotyczy przestrzeni w pokoju dziecka, jego zabawek, ubranek które zakłada, aż po jego własne ciało.

Poczucie nagości, a także rodząca się wstydliwość zmieniają się w zależności od wieku. Nie istnieją w chwili narodzin, natomiast kształtują się powoli wraz z rosnącą świadomością spojrzeń innych, a także coraz większą ciekawością patrzenia na siebie. Wiek w którym dziecko najbardziej manifestuje potrzebę intymności to wiek między 6 a 12 rokiem życia. Okazuje się, że dziecko zaczyna zamykać drzwi od łazienki, od swojego pokoju gdy się przebiera, nie chce przebrać się w kąpielówki na plaży, chce samo się kąpać i nie chce pomocy od najbliższych. Zdarza się także, że dla niektórych dzieci nawet gesty, dotąd świadczące o uczuciach i miłości rodzica – takie jak buziaki na do widzenia, szczególnie przy kolegach, są niedopuszczalne. Ważne jest, aby uszanować tę potrzebę dziecka i nie wystawiać jej na kpinę ani pośmiewisko. To też moment, kiedy dzieci chcą oglądać swoje zdjęcia, pytają o to, jak to było, gdy były małe, co robiły, co robili rodzice. Wstydzą się jednak, gdy oglądają swoje zdjęcia na których są nago, chcą żeby rodzice je schowali, zniszczyli, a przede wszystkim nikomu nie pokazywali. Nawet gdy sami je oglądają, czują się skrępowani.

Czy robienie małym dzieciom nagich zdjęć jest przekroczeniem granic ich intymności i prywatności, czy czymś zupełnie naturalnym? Czy jest jakaś granica wieku, do której robienie tego typu zdjęć jest w porządku? Po co w ogóle ludzie robią takie zdjęcia? 

Marlena: Rodzi się dziecko i rodzice „wariują” na jego punkcie. Większość rodziców świetnie to rozumie i nie dziwi się takim zachowaniom. Rodzice robią mnóstwo zdjęć – dla nich są one zatrzymaniem chwili, wspomnieniami do których chcą wracać, gdy dzieci już dorosną. Im mniejsze dziecko tym więcej „nagich” zdjęć: przy przewijaniu, kąpieli, bieganiu po podwórku –  im starsze dzieci tym tych zdjęć coraz mniej: starsze dzieci zaczynają rozumieć pojęcie „nagości” i nie chcą już pokazywać się nago.

Można zatem powiedzieć, że z punktu widzenia rodzica robienie zdjęć – czy to dziecka w ubranku, czy nagiego jest czymś zupełnie naturalnym.

Czy zatem biorąc pod uwagę ten aspekt robienie nagich zdjęć dzieciom różni się od ich zabawy nago w domu i czy jest przekroczeniem granic intymności i prywatności dziecka? 

Marlena: Wydaje się, że tak. Różnica wynika bowiem z publicznego charakteru zdjęć. Można by ponadto zadać inne pytanie: czy robienie nagich zdjęć osobie, która nie może wypowiedzieć na ten temat swojego zdania jest naruszeniem jej intymności? Tutaj pewnie nie mamy wątpliwości. Tak, robienie w takiej sytuacji zdjęć jest naruszeniem intymności drugiej osoby i nie ma tutaj znaczenia czy to jest małe dziecko czy dorosła osoba.

Czy jest coś niewłaściwego w upublicznianiu nagich zdjęć dzieci w Internecie, na portalach społecznościowych? Jeśli tak, to co?

Marlena: No to ja zapytam Ciebie czy chciałabyś, aby Twoje nagie zdjęcia, w dodatku takie, które były robione bez Twojej świadomości i zgody, były umieszczane w Internecie? Odpowiedź brzmi „Nie„.

Dlaczego więc mamy wątpliwości, czy w stosunku do dziecka jest to niewłaściwe? Najmłodsze dzieci nie protestują, bo nie potrafią mówić, starsze choć już potrafią werbalnie wyrazić swój sprzeciw, nie rozumieją, jakie konsekwencje dla nich może mieć naga fotografia. Czy w związku z tym osoba dorosła ma prawo wykorzystywać to, że dziecko nie jest w stanie samodzielnie podjąć decyzji?

Pomyślmy także o tym, czemu nie chcielibyśmy, aby nasze nagie fotografie znalazły się w Internecie? Tutaj powodów jest kilka: nie chcielibyśmy, aby stanowiły podstawę fantazji seksualnych innych osób, ale też dlatego, że nasi znajomi – rodzina, przyjaciele mogliby zobaczyć nas nago, podobnie jak nasz szef, czy koledzy z pracy. Zdjęcie mogłoby się stać także obiektem fotomontażu przedstawiającego nas w niekorzystnym świetle etc.

Pamiętajmy, że są to także powody, które powinny nas wstrzymywać przed publikowaniem nagich zdjęć naszych dzieci. Oczywiście możemy powiedzieć, że czym innym jest zdjęcie dorosłej osoby, a czym innym zdjęcie nagiego malucha. Jeśli umieszczamy zdjęcie w Internecie, musimy się liczyć także z tym, że w Sieci nic nie ginie – zdjęcie raz umieszczone na naszym profilu społecznościowym może być dowolnie powielane i rozpowszechniane: nie mamy więc wpływu na to, czy usuniemy wszystkie kopie zdjęcia. A w przyszłości nasze dziecko może mieć nam za złe, że jego nagie zdjęcia mogą oglądać jego sympatie, partnerzy, przyjaciele, ale i wrogowie.

Ponadto zdjęcia umieszczone w Internecie zobaczą nie tylko te osoby, które wzruszą się czule widząc nasze pociechy, ale także takie, które mogą chcieć wzbogacić swoje kolekcje zdjęć pobudzających seksualnie. Umieszczając zdjęcia naszego dziecka w Sieci musimy się z tym liczyć i zastanowić się, czy zgadzamy się na takie ryzyko. Pamiętajmy o tym, że dla rodziny zdjęcia mają głównie wartość sentymentalną, dla obcych postronnych osób mogą zacząć mieć wartość komercyjną bądź seksualną.

Jakie mogą być konsekwencje upubliczniania zdjęć maluchów dla rodzica, a jakie dla dziecka, kiedy np. odkryje swoje nagie fotografie w Internecie?

Marlena: Przytoczę tutaj historię pokazującą reakcję 10-letniego chłopca, który oglądając zdjęcia w albumie trafił na swoje nagie zdjęcie z okresu niemowlęctwa. Był tym zdjęciem zawstydzony, skrępowany i miał oczekiwania, że rodzice zniszczą to zdjęcie. Mówił do mamy: „Mama nie wygłupiaj się! Co to za zdjęcie?! To nie mogę być ja”. Potrafię sobie wyobrazić olbrzymią frustrację dziecka, które odkrywa takie zdjęcie w Internecie! Może to prowadzić do utraty wiary w to, że dorosłym można ufać, a w konsekwencji nawet do utraty poczucia bezpieczeństwa.

Najgorsze chyba jest jednak to, że osoba, która naraża dziecko na takie odczucia, to jego rodzic, który powinien chronić, szanować a przede wszystkim dawać poczucie bezpieczeństwa.

Z jednej strony rodzice drżą o swoje dzieci, o ich zdrowie, bezpieczeństwo, a z drugiej umieszczają ich nagie fotografie w sieci. Czy nie ma w tym sprzeczności? Nieodpowiedzialności?

Marlena: Myślę, że w większości przypadków jest tak, że rodzice nie są świadomi ryzyka, jakie wiąże się z zamieszczaniem nagich zdjęć dzieci w Internecie. Żyjemy w czasie, gdy Internet jest naszym „drugim domem”, przenosimy w wirtualny świat dużą część naszych relacji społecznych, więc tam też „zadamawiamy” nasze dziecko. Z drugiej strony Internet jest relatywnie nową przestrzenią – dopiero uczymy się go i poznajemy, także w aspekcie zagrożeń i ryzyka jakie ze sobą niesie.

Ważne  jest, żeby rodzice dostrzegli, że umieszczanie nagich zdjęć swoich dzieci w Internecie wiąże się z ryzykiem, o jakim rozmawiałyśmy przed chwilą.

 

 

Rozmawiała:Katarzyna Nowakowska