Telefon 116 111 w kryzysie!

Od 8 lat wspieramy dzieci w kryzysie.
Teraz mogą tę pomoc stracić.

Wpłać, aby Telefon 116 111 mógł dalej działać.

Telefon Zaufania dla Dzieci
i Młodzieży w kryzysie!
Pomóż!

  • Podaj kwotę
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę (FDDS) z siedzibą przy ul. Walecznych 59 w Warszawie (03-926) w celu realizacji płatności oraz celów statutowych Fundacji zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 r. o ochronie danych osobowych.
Zgoda jest wymagana

Jak Telefon Zaufania pomaga dzieciom


Każdego dnia dzieci w kryzysie dostają wsparcie od konsultantów naszego Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111. Dzwonią do nas na chwilę przed podjęciem próby samobójczej, gdy nie widzą sensu życia, nie mogą znieść samotności lub są bite i wykorzystywane seksualnie. Często tylko konsultantom Telefonu 116111 mają odwagę powiedzieć lub napisać o najtrudniejszych przeżyciach i to z nami szukają rozwiązań swoich problemów. W ciągu ośmiu lat działania telefonu otrzymaliśmy ponad milion telefonów i maili.

Teraz Telefon Zaufania dla Dzieci Młodzieży 116 111 jest w kryzysie. Dzieci mogą stracić pomoc. Od tego roku Telefon 116 111 stracił finansowanie ze środków publicznych. Ciężar utrzymania ogólnopolskiej i całkowicie bezpłatnej pomocy telefonicznej w całości spoczywa na barkach Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Numer 116 111 jest szeroko promowany – w polskich szkołach, w internecie, na rządowych i samorządowych portalach. Dzieci ufają, że mogą liczyć na pomoc. Nie możemy zawieść ich zaufania.


Bez Twojego wsparcia dzieci mogą stracić możliwość pomocy w najtrudniejszych chwilach ich życia. Liczy się nawet najmniejsza kwota! Dziękujemy!



Dzieci, którym pomagamy


Dzieci, które do nas dzwonią mają po kilkanaście lat i problemy, z którymi nie potrafią sobie same poradzić. Są nieufne, poranione przez najbliższych, zagubione, a przede wszystkim ogromnie samotne. Desperacko szukają zainteresowania i akceptacji. Telefon do nas, to często ich jedyna szansa na pomoc.
Poznaj kilkoro z nich…

Ania

„Wszyscy mówią teraz o tym „niebieskim wielorybie”. Cięcie się to nagle moda, zabawa, sposób, żeby kogoś wkręcić. A ja to robię, bo nie umiem inaczej… i sama jestem sobie winna. Uparłam się, że pójdę do elitarnego liceum, ale ja tu po prostu nie pasuje. Nie jestem wybitna, tylko przeciętna na tutejszy standard – jestem nikim. Żyletka to moja jedyna przyjaciółka, na prawdziwe nie mam czasu. Codziennie myślę o tym, co by było, jakbym wbiła ostrze głębiej. Rodzice? Nie chce im mówić, to byłby dla nich cios. Mają mnie za ideał, więc świetnie przed nimi gram…”

Karol

„Tnę się, codziennie. Zaczęło się jakoś roku, wtedy mama jeszcze żyła. Bardzo długo chorowała na raka. Ostatnie miesiące były najgorsze, wtedy zacząłem się ciąć. Z rozpaczy, bezsilności, złości. A potem mama odeszła, a ja zostałem, z tą całą nienawiścią do świata. Odsunąłem się od znajomych, dziewczyna nie mogła znieść mojego stanu. Pół roku temu tata wyjechał do Niemiec, za pracą. On cały czas powtarza, że musimy być silni, bo mamy tylko siebie. Mieszkam z babcią, ale jej też nie chce nic mówić, ona tak strasznie przeżyła śmierć mamy. Chciałbym odejść i nic już nie czuć.”

Weronika

„Nie daję sobie rady, z niczym, już nawet nie wiem, kiedy miałam dzień bez żyletki. Strasznie chciałabym odpocząć, nie myśleć o tym wszystkim… i nic nie czuć. Jak moi „przyjaciele”. Oni są już pod drugiej stronie. Tak naprawdę, to my się nie znaliśmy, łączyło nas tylko forum. Każdy z nas wybrał sobie datę. Trochę się bałam, trochę myślałam, że to na żarty, aż nadszedł dzień pierwszej osoby….i ona to zrobiła. Potem zabił się kolega, i zostałyśmy we dwie. 3 tygodnie temu był termin mojej przyjaciółki… bardzo za nią tęsknię, ale wiem, że już niedługo do niej dołączę… moja data to 30.03.”